|
Wpisany przez Administrator
|
|
piątek, 06 stycznia 2012 12:54 |
|
Czym różni się żeglarstwo morskie od pływania na Mazurach?
Chyba najlepszą odpowiedzą będzie powiedzenie, że skalą.
- Po pierwsze, biorąc jacht w czarter na Mazurach płyniemy od portu do portu, albo nocujemy na dziko, ale raczej nie spędzamy nocy na wodzie (jest to wręcz zabronione). Za to na morzu trzydniowe czy nawet tygodniowe przeloty to nic nadzwyczajnego. Wiąże się to także z systemem wachtowym. Na Mazurach wszyscy razem wstajemy, gotujemy, płyniemy, itd. Natomiast w czasie rejsu na morzu załoga dzieli się (a raczej jest dzielona przez kapitana) na wachty, które w danym momencie prowadzą jacht. Bywa tak, że choć razem spędzacie dwa tygodnie na jachcie o długości dziesięciu metrów, to tak naprawdę prawie się nie widzicie, bo jesteście w różnych wachtach.
- Kolejnym przykładem różnicy skali są warunki atmosferyczne. Na Mazurach przy piątce w skali Beauforta ludzie pływają rzadko i to raczej ci bardziej doświadczeni. Przy szóstce panuje już popłoch i w portach stoi 95 proc. jachtów, które akurat są w czarter ze. Za to na morzu nie ma przebacz. Szóstka? Proszę bardzo. Refujemy grota, zakładamy foka sztormowego i walczymy. Podstawowa różnica jest taka, że jak na Mazurach jest sztorm to spływamy do brzegu czy do portu, za to na morzu panuje zasada, że w czasie trudnych warunków im dalej od brzegu, tym lepiej.
- Trzeci przykład różnicy skali między braniem jacht u w czarter na Mazurach i na morzu to wyposażenie załogi. W krainie Tysiąca Jezior (choć w rzeczywistości jest ich na Mazurach więcej) naprawdę trudno jest się zgubić, tu normalnym jest, że doświadczeni żeglarze pływają bez map. Na Morzu coś takiego jest nie do pomyślenia!!! Podobnie jak dziś trudno sobie wyobrazić pływanie bez gps. Ruszając na morze niezależnie od pory roku warto jest być naprawdę dobrze przygotowanym "ubraniowo" - potrzebny jest dobry sztormiak (i to nie tylko kurtka, ale także spodnie) oraz na pewno coś ciepłego na górę. Na Mazurach też to się przyda, ale jak przez trzy godziny będziemy mokrzy to nic wielkiego się nie stanie. Kolejna kwestia to prowiant, na morzu trudno jest podpłynąć do sklepu na pięć minut, bo akurat skończył nam się chleb.
Podsumowując, Mazury to nie morze, morze to nie Mazury, ale pływać, brać jachty w czarter warto i tu i tu.
|
|
Poprawiony: niedziela, 22 stycznia 2012 14:23 |